Dowiedz się jak działa marihuana

Listopad 11, 2017

Myślę że czas wreszcie rzetelnie i bez przepisywania pojęć encyklopedycznych – a przede wszystkim bez ideologicznej publicystyki i rywalizacji kto bardziej światły – powiedzieć jak właściwie działa marihuana.

Substancją czynną marihuany jest THC (Tetrahydrokannabinol) – substancja roślinna wytwarzana przez Konopie Indyjskie podczas procesów metabolicznych. To aktualnie on powoduje wszystkie charakterystyczne objawy palenia albo spożywania marihuany i haszyszu.
,luzik”, ,śmiechawa”, apetyt, ,wyostrzone” zmysły i ,łapanie doła”
Pierwszą reakcją organizmu na działanie THC jest znaczne rozszerzenie się naczyń krwionośnych a co za tym idzie nagły spadek ciśnienia. To co palący marihuanę i haszysz uważają za ,wyluzowanie się” to nic innego jak nagłe osłabienie w wyniku skokowego obniżenia ciśnienia krwi. Dla ,ciśnieniowców” czy ludzi z chorobami serca może być to niebezpieczne, dlatego powinni unikać rozrywek związanych z przyswajaniem marihuany czy haszyszu. Właściwie każdy kto kiedykolwiek palił marihuanę zna ten moment kiedy po pierwszych dwóch, trzech ,chmurach” nagle ogarnia człowieka błoga niemoc. Warto mieć świadomość że powodem nie jest jakieś magiczne odstresowanie umysłu a normalne fizyczne osłabienie powodujące otępienie i obojętność.
Tu mała dygresja: każdemu kto z ogromnym przekonaniem twierdzi że marihuana szkodzi mniej niż papierosy, bo posiada mniej substancji smolistych warto przypomnieć sytuację, kiedy po wciągnięciu za dużej ,chmury” dymu i zbyt długim jej przetrzymaniu w płucach, czasami łapał go bardzo intensywny, niemalże wywołujący wymioty, kaszel.
To się zdarza, prawda? – właśnie dlatego że substancje smoliste marihuany drażnią błonę i włoski przewodu oddechowego. Zakończmy zatem wątek małej ilości substancji smolistych zawartych w marihuanie. Bo szkoda czasu.
Po tym szoku ciśnieniowym organizm powoli reguluje ciśnienie a THC wnika do krwi i w niej dostaje się do ośrodków centralnego systemu nerwowego.
Po przeniknięciu do mózgu THC mówiąc kolokwialnie robi człowiekowi ,sałatę” w połączeniach synaptycznych. Synapsy to maleńkie szczelinki (ok. 2 nanometrów) przez które przeskakują impulsy elektryczne pośród komórkami nerwowymi mózgu. Za ich radą mózg prezentuje informacje do mięśni i narządów. Kluczowym działaniem THC jest osadzanie się w tych mikroszczelinkach i nienaturalne wzmacnianie strumienia przepływu impulsów generowanych poprzez mózg. Problem jednak w tym że THC ,zaklejając” przestrzenie wśród sąsiednimi komórkami nerwowymi przymusza impuls elektryczny niezależnie od rzeczywistej ,komendy” jaką w tej sytuacji wydała aby ta czy inna część mózgu. Marihuana, mówiąc otwarcie po prostu ogłupia mózg poprzez nienaturalne wzmocnienie albo wymuszenie chwilowych impulsów.
Rezultatem tego jest np chyba najbardziej niepowtarzalna reakcja człowieka ,upalonego” czyli tzw ,śmiechawa”. Niezależnie od powodów człowiek dostaje z mózgu impuls do obezwładniającego śmiechu – nie ma to jednak nic wspólnego z jakimiś zewnętrznymi powodami do radości. Jedynym powodem ,śmiechawy” jest to że THC zrobił ,sieczkę” w połączeniach nerwowych mózgu. Palący nie widzi w tym niczego niebezpiecznego i spontanicznie cieszy się własną dziwną reakcją – tym bardziej że palenie jest zwykle czynnością towarzyską i wszyscy wokoło pokładają się ze śmiechu … choćby nawet jedna osoba nie ma pojęcia z jakiego powodu.
THC buszuje natomiast dalej po połączeniach nerwowych mózgu i zasklepiając kolejne synapsy wywołuje wysyłanie mylących poleceń do organizmu – z tych części mózgu do których właśnie dotarł. Kolejny w rządku jest zmysł łaknienia. Niezależnie czy jesteśmy po obfitym obiedzie czy nie jedliśmy nic od pięciu godzin – THC jak mikroskopijny ,zapłon silnika” uruchamia ,iskierkę” która wywołuje poczucie głodu.
,Zabawa” THC z naszym mózgiem trwa wciąż – kolejne połączenia synaptyczne są zaklejane wywołując nieadekwatne odczucia a także nienaturalnie wzmacniając także te racjonalne wysyłane przez mózg impulsy. W trakcie eksperymentów badających działanie marihuany odkryto że w wyniku ,buszowania” THC po naszym mózgu istnieją niezbite prawidłowości które znacznie wpływają na sposobności intelektualne. Osoby będące pod wpływem narkotyku miały np bardzo wyostrzoną chwilową percepcję – jednak były niemal pozbawione umiejętności archiwizowania informacji czy analizowania swoich wcześniejszych doświadczeń. Osoba poddana badaniu dostała na przykład. polecenie aby wymienić jak największą ilość wyrazów na określoną literę. Efekt był zadziwiający – badany ,leciał” jak katarynka ujawniając naprawdę imponującą błyskotliwość. Natomiast kiedy zadano mu pytania o to co robił rano, czy poprzedniego dnia nie był w stanie wydusić ani wyrazu.
To zupełnie naturalna reakcja na działanie marihuany czy haszyszu – przychodzą do głowy spostrzeżenia i refleksje powodujące złudzenie zdolności do jasnego i analitycznego myślenia. Pojawia się wręcz poczucie że marihuana ,otwiera umysł”. Kłopot natomiast w tym ze w trzech czwartych zdania przeważnie nie pamiętamy już dlaczego ogólnie rzecz ujmując je rozpoczęliśmy. Mimo wszystko natomiast ta chwilowa burza impulsów wywołanych działaniem THC powoduje zwiększone chwilowe zdolności w wyrażaniu ekspresji – co zresztą bardzo widoczne było podczas koncertów muzyków, którzy ,na haju”, na chwilę odkrywali nowe kierunki swojego talentu czy możliwości instrumentów (jak choćby Jimmi Hendrix który po prostu rozwalił swoją gitarę w drzazgi). To jednak tylko chwilowy ,błysk” – trwający kilka lub kilkanaście sekund – potem myśli ,odjeżdżają”.
Niestety brak kwalifikacji archiwizacji chwilowych spostrzeżeń pod wpływem bodźców z zewnątrz sprawia stratę poczucia czasu czy nawet przestrzeni. Człowiek przyjmuje do świadomości jedynie te chwilowe – podsycone ,iskry” nie mając możliwości posiłkować się doświadczeniem nabytym. Stąd pojawia się w większości poczucie niepokoju, bezradności, opuszczenia czy braku wiary w indywidualne sposobów. Łapiemy zatem ,doła” i całe nasze teraźniejsze życie traci sens. Jesteśmy nic niewarci i otaczająca rzeczywistość zaczyna nas przytłaczać. ,Zabawa” się kończy.
Na szczęście delikwent lub idzie spać, lub szwęda się ospale tak długo aż w końcu organizm sam poradzi sobie z trucizną THC – dużo zależy oczywiście od doświadczenia. Lub … .
Byłem naocznym świadkiem sytuacji kiedy dorosły (powyżej 40 roku życia) człowiek palący marihuanę po raz 1szy w życiu, po kilkudziesięciu minutach wpadł w taki stan depresyjny że przez kilka godzin musiał być pilnowany bo zaczął ujawniać zamiary samobójcze. Jak się w późniejszym czasie okazało człowiek ten od kilku lat także z nadużywał alkoholu – choć bez zauważalnego wpływu na sytuację zawodową czy pozycje społeczną – jak sam na drugi dzień mówił: alkohol nigdy nie wywoływał u niego aż tak silnych stanów przygnębienia.
THC destabilizuje pracę mózgu – mówiąc kolokwialnie wywołuje jego chwilową chorobę. To mniej więcej tak jak żeby ktoś wsiadł do samochodu i bez żadnego racjonalnego powodu wciskał do oporu gaz, sprzęgło i hamulec równocześnie, potem wrzucał kolejne biegi w dowolnej kolejności a kiedy samochód jakimś cudem żeby się rozpędził to przestawił skrzynię na bieg wsteczny i znów ,do deski” docisnął pedał gazu. To po prostu nie ma możliwość się nie ,rozsypać” – lub co najmniej rozregulować.
,gdyby Ci ,bakali” to świat byłby lepszy a inni ludzie radośni i wyluzowani” – czyli upragniona zmiana osobowości
Podstawowym fetyszem jaki przyciąga – szczególnie młodocianych – fascynatów palenia marihuany, jest poczucie że narkotyk ten wyzwala od indoktrynacji społecznych kanonów. Uwalnia od sztucznych standardów i umożliwia na otwarcie intelektualne , a ponadto wyrwanie się z nakazów społecznych doktryn. Luz, odstresowanie, brak rozpamiętywania o minionych, codziennych zdarzeniach (dobrych albo złych) powodujących napięcie.
A prawda jest banalnie prosta: THC umieszczony w marihuanie nienaturalnie wzmacnia obieg chwilowych impulsów elektrycznych w mózgu. Jednocześnie pozbawiając człowieka umiejętności analitycznego myślenia w oparciu o nabyte uprzednio, zarchiwizowane wiedzę praktyczną. Marihuana, w czasie upojenia nie tylko nie otwiera żadnych nowych ,kanałów” intelektualnych ale nawet pozbawia człowieka dostępu do jego intelektualnego dorobku.
Zasadniczą kwestią jest również wpływ marihuany na procesy zaburzeń osobowości. Prawie każdy człowiek z wiekiem zdobywa świadomość własnej tożsamości, osobowości, miejsca zajmowanego w świecie. Ta wiedza, w pewnych przypadkach budująca a w pewnych przypadkach powodująca przygnębienie, jest natomiast dyktowana pewną racjonalną świadomością własnych reakcji emocjonalnych, własnego doświadczenia życiowego czy zdolności intelektualnych lub manualnych. Marihuana – co ważne – za każdym razem – przy każdym skręcie, tą świadomość i wiedzę o sobie samym całkowicie zaburza. Reakcje emocjonalne człowieka są zupełnie niezwiązane z jego naturalną emocjonalnością a jego wiedzę praktyczną życiowe i wynikające z tego poczucie swojej wartości i własnego miejsca zostaje zamazane i zastąpione tylko panującymi, chwilowymi refleksjami – na dodatek szybko umykającymi.
Całkowitym zaś nieporozumieniem jest głoszenie teorii że marihuana tłumi agresję i złe nawyki a otwiera człowieka tylko na pozytywne emocje. Podstawowa kwestia: marihuana nie rozwija intelektualnie! Jej działanie polega głównie na nienaturalnie silnym wzmocnieniu przekazu chwilowych impulsów mózgu. Niezbite intelektualne, czy psychiczne skłonności właściwie każdy z nas ma zakodowane genetycznie lub nabywa je z biegiem własnego życia. Te skłonności albo nastawienie emocjonalne zostają uzewnętrznione poprzez impulsy wypływające z naszego mózgu. Natomiast np. intelekt czy doświadczenie pozwalają nam na weryfikację swoich zachowań. THC poprzez wzmocnienie impulsów stwarza że podobnie jak ,śmiechawa” tak i chwilowe refleksje paranoiczne – jeśli są obecne w naszej osobowości – zostają nasilone bo THC jedynie wzmocni ,iskierkę” która akurat rozbłysła w tej czy innej komórce mózgowej.
Zwykły przykład: człowiek niepodatny na refleksje paranoiczne przykładowo. swoje wyostrzone reakcje na mimikę rozmówcy odbierze jako rzecz nienaturalnie śmieszną i będzie się pokładał ze śmiechu, choć gdyby w jego mózgu nie buszował THC to co najwyżej by się uśmiechnął – o ile w ogóle by ją dostrzegł. Jednak człowiek o choćby niewielkich cechach osobowości paranoicznej, która w normalnym, powszechnym życiu nie uzewnętrznia się żadną zauważalną patologią, tą samą mimikę rozmówcy – pod wpływem wzmocnienia impulsów, jest w stanie odebrać nadając jej absurdalnie wyśrubowane i całkowicie abstrakcyjne znaczenia.
Konkludując – ,gdyby wszyscy na świecie bakali” to efekt byłby taki że pięciuset napotkanych na ulicy przechodniów śmiało by się do nas od ucha do ucha, pięciuset kolejnych zalewało by się łzami a tysiąc pierwszy wbił by nam nóż w plecy. I nawet jedna osoba z nich nie miałby pojęcia dlaczego.
Miękka, pachnąca trawka
Całym nieporozumieniem jest natomiast klasyfikacja marihuany jako tzw narkotyku miękkiego. Zasadnicze kryterium jakie jest używane do tego rodzaju terminologii to proces uzależnienia fizycznego i późniejszej pułapki degradacji organizmu. żadna osoba z całą pewnością nie neguje że marihuana uzależnia – jednak nie fizycznie a emocjonalnie. Warto natomiast też posiadać świadomość że na dzień dzisiejszy ,czysta” marihuana czy haszysz na wolnym rynku niemalże jest niedostępny. Zdecydowana większość ,towaru” rozpowszechnianego w akademikach, na blokowiskach czy na dyskotekach to ,zioła” nasączone substancjami syntetycznymi. Przyczyną są – jeśli można to tak ująć – ,prawa rynku”. Mniejsza ilość ,fusów” w ,dealpaku” daje większego ,kopa” za te same pieniądze. W efekcie ,miękka” marihuana może nas zaskoczyć bo po paru głębszych ,chmurach” nagle pojawią się halucynacje czy omamy słuchowe, których naturalna marihuana nie powoduje.
Osobnym problemem jest kwestia tzw ,skuna” czyli czystej marihuany, natomiast modyfikowanej genetycznie (przez odizolowanie żeńskich kwiatostanów od męskich) w wyniku czego roślina wytwarza nawet 5-krotnie więcej substancji THC niż naturalne Konopie Indyjskie. W niektórych krajach europejskich w których marihuana jest legalna, sprzedaż i hodowla ,skuna” jest zabroniona.
Jak poznać że człowiek jest ,upalony”?
Mniej więcej w wieku 25 lat postanowiłem przyznać swoim Rodzicom, że od paru lat regularnie palę ,trawę”. Było mi odrobinę nieswojo bo choćby wtedy jeszcze nie widziałem w tym niczego zdrożnego, a znakomita większość znajomych w środowisku w którym żyłem traktowała marihuanę prawie jak papierosy, to natomiast – jak by nie patrzeć – zażywałem narkotyki. Pamiętam ze siedliśmy przy stole i z wymuszoną pewnością siebie oświadczyłem że: ,nigdy Tobie nie mówiłem niemniej jednak od dawna palę ,trawę”. Spodziewałem się trzęsienia kuli ziemskiej i jakież było moje zaskoczenie kiedy mój Tata powiedział: ,Wiemy. Od dawna o tym z Mamą rozmawiamy”. Ścięło mnie. Spytałem,: ,Ale jak to należy poznaliście!?” – odpowiedź była krótka: ,Po oczach”.
Okazało się że choć w domu bywałem mniej więcej raz w miesiącu to moi rodzice doskonale wiedzieli co jest przyczyną moich zachowań. I choćby nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy poprzez kilka lat kontrolowali wychylenia moich nastrojów. Ale to przekazuje także jak bardzo marihuana wpływa na naszą osobowość i jak bardzo to widać… – nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Niestety pośród osób uprawiających tzw sporty ekstremalne zażywanie marihuany (marihuana może być aplikowana zarówno w postaci wdychanego dymu jak również dodatek do pokarmów stałych, np. wsypana jako składnik wypieków) , jest bardzo popularne , ale to całkowicie inny zagadnienie.
U osoby palącej regularnie często występuje zaczerwienienie rogówki oka lub częste drobne pęknięcia naczynek krwionośnych. Jest to wynikiem znacznego rozszerzania się naczyń krwionośnych pod wpływem THC. W zdecydowanej większości przypadków występuje również charakterystyczna szklistość oczu i złudzenie ,nieobecności” spojrzenia. Osoba ,upalona” marihuaną ma możliwość sprawiać wrażenie zupełni racjonalnej – oglądać telewizję, jeść wspólny posiłek – uważnie reagować na bieżącą sytuację i nawet błyskotliwie ją komentować – zupełnie odmiennie niż w przypadku upojenia alkoholem. Euforia i pozytywne ,nakręcenie” może występować u niej równie w większości sytuacji co niepokój i przygnębienie. W znaczącej liczbie przypadków jednakże na pytania o wydarzenia z niedawnej przeszłości albo rozważenia powiązane z sytuacjami sprzed godziny, dwóch, czy poprzedniego dnia usłyszymy coś w stylu: ,ej ale weź, co ty w ogóle? Co to kurde…, nie ej … ale o co w ogóle chodzi?!” – może trochę przekoloryzowałem J ale najważniejsze żebyśmy mieli świadomość, że to nie zła wola czy tupet – ten człowiek naprawdę nie ma pojęcia o co nam chodzi i nie potrafi odpowiedzieć na te pytania. Jego bunt rodzi nie tyle sama treść pytania co świadomość tego ze jego dziwna ,amnezja” ma możliwość budzić podejrzenia.
Marihuana czyli cudowne lekarstwo
Zwolennicy legalności marihuany w bardzo wielu przypadkach podają jako argument fakt że jej główna substancja aktywna: THC jest stosowana jako substancja lecznicza – np. w wypadku leczenia niektórych objawów Stwardnienia Rozsianego (SM) czy na przykład. bezsenności. Owszem – to prawda. Wyjątkowo w sytuacji Sclerosis Multiplex, stosowanie kontrolowanego aplikowania THC poprawia przewodzenie impulsów nerwowych, co np. łagodzi występowanie bajecznie bolesnych skurczy mięśni. Nie dodają już jednakże że – szczególnie w przypadku właśnie SM – czyli choroby przebiegającej w cyklach rzut / remisja -właściwa dawka THC jest bardzo precyzyjnie dobierana a czas terapii jest poprzedzony badaniami cyklu choroby aby nie sprowokować kolejnego rzutu.
Jeżeli kwestię stosowania THC jako substancji leczniczej uznamy za powód do legalizacji marihuany na wolnym rynku, to nie widzę realnie powodu dla którego nie wolno sprzedawać na ulicy na przykład. morfiny czy większości leków psychiatrycznych bez recepty. Przecież ich substancje czynne również są stosowane w medycynie.
Zakazać czy nie – moje subiektywne zdanie
Na koniec dwa zdania subiektywne. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem legalizacji marihuany. Argumenty że marihuana nie powoduje tak wielkich patologii społecznych jak przykładowo. alkohol czy palenie papierosów, wydaje mi się priorytetowo chybiony. Nie sprawia – bo jest prawnie zabroniona. Jestem pewien ze w przeciwnym przypadku prędko stała ażeby się normalnym zwyczajnym rekwizytem nowej kultury degenerującym relacje społeczne. Jak kultowe ,pół litra” bez którego w czasie PRL-u nie było żadnego spotkania, tak w nowej ,lepszej” rzeczywistości ,znakomita trawa” w ładnym celofaniku i z wstążeczką będzie ogłupiał kolejne pokolenia. I argument że ogłupiać swój umysł legalnie będą mieli prawo tylko dorośli przed niczym nie uchroni młodzieży. Właściwie każdy skręt, każda ,lufka” czy haust dymu z plastikowej butelki ,pet” ogłupia bardziej niż piwo, papieros czy wręcz kieliszek wódki – a nierealne jest sprzedawać marihuanę w dawkach w ilości jednego czy dwóch wciągnięć.
Najbardziej jednakże zdumiewająca jest dla mnie postawa politycznych ideologów którzy przez publiczne palenie i robienie ze swojego mózgu ,sałaty” udowadniają że dzięki temu są bardziej wiarygodni. Choć rzeczywiście jest z dużą dokładnością na odwrót.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz